Dwa miesiące temu zakupiłam płyn Garnier z olejkiem arganowym. Pierwsze testy wypadły bardzo pozytywnie i nie mogłam doczekać się momentu, aż zakończę płyn który wówczas używałam i przerzucę się na garniera. Pierwsze użycia były zdecydowanie zadawalające, nieźle zmywał makijaż, pięknie pachniał i miał bardzo dużą pojemność jak na tego rodzaju specyfik.
Pierwsze problemy pojawiły się w momencie, kiedy po wyczyszczeniu wieczornym twarzy, nakladalam krem/olejek. Z rana budziłam się z buzią pełną niedoskonałości, ale jeszcze wtedy nie znałam winowajcy i zrzucałam winę na szalejące hormony. Używałam Garniera nadal, a niedoskonałości wciąż nie znikały. Ostatecznie zorientowałam się co jest winowajcą i już po kilku dniach od odstawienia stan cery się poprawił.
Od początku przeszkadzała mi tłustawa warstwa którą zostawiał po demakijażu i myślę że to właśnie ona tak wpłynęła na stan cery. Płynu zostało mi troszkę ponad połowa, ale jestem zmuszona się go pozbyć :( Szkoda mi ze względu na cudowny zapach i fakt iż bardzo dobrze czyscił z wszelkiego makijażu.
Po przykrej przygodzie z Garnierem trafiłam na Be Beauty w biedronce, w fajnej promocji (ok.7zl). Miałam już kiedyś ten płyn, sprawdzał się bardzo dobrze i teraz również okazał się strzałem w dziesiątkę. Po kilku dniach od rozpoczęcia użytkowania, już zaczęłam dostrzegać zmianę w stanie cery na plus. Obecnie, po ponad dwóch tygodniach używania, zostały mi już nieliczne niedoskonałości, które i tak już się goją. Zapach ma niezbyt przyjemny, ale w trakcie testów okazało się, że zmywa makijaż nawet lepiej od Garniera.
Z tego co zauważyłam Be Beauty może delikatnie przesuszać, ale wcale mnie to nie zraża, ważne że stan cery się poprawił i nie muszę wstydzić się wyjść poza dom :)
Pierwsze problemy pojawiły się w momencie, kiedy po wyczyszczeniu wieczornym twarzy, nakladalam krem/olejek. Z rana budziłam się z buzią pełną niedoskonałości, ale jeszcze wtedy nie znałam winowajcy i zrzucałam winę na szalejące hormony. Używałam Garniera nadal, a niedoskonałości wciąż nie znikały. Ostatecznie zorientowałam się co jest winowajcą i już po kilku dniach od odstawienia stan cery się poprawił.
Od początku przeszkadzała mi tłustawa warstwa którą zostawiał po demakijażu i myślę że to właśnie ona tak wpłynęła na stan cery. Płynu zostało mi troszkę ponad połowa, ale jestem zmuszona się go pozbyć :( Szkoda mi ze względu na cudowny zapach i fakt iż bardzo dobrze czyscił z wszelkiego makijażu.
Po przykrej przygodzie z Garnierem trafiłam na Be Beauty w biedronce, w fajnej promocji (ok.7zl). Miałam już kiedyś ten płyn, sprawdzał się bardzo dobrze i teraz również okazał się strzałem w dziesiątkę. Po kilku dniach od rozpoczęcia użytkowania, już zaczęłam dostrzegać zmianę w stanie cery na plus. Obecnie, po ponad dwóch tygodniach używania, zostały mi już nieliczne niedoskonałości, które i tak już się goją. Zapach ma niezbyt przyjemny, ale w trakcie testów okazało się, że zmywa makijaż nawet lepiej od Garniera.
Z tego co zauważyłam Be Beauty może delikatnie przesuszać, ale wcale mnie to nie zraża, ważne że stan cery się poprawił i nie muszę wstydzić się wyjść poza dom :)


























