Mydło firmy Yope wpadło mi w oko podczas drobnych zakupów w drogerii, a uroczy królik skusił do dodania do koszyka. Pierwotnie miało służyć mi do mycia rąk, ale już po pierwszym użyciu zdecydowałam, że będę je używać również pod prysznicem. Pierwsze co mnie w nim urzekło, to cudowny waniliowy zapach. Nigdy nie byłam fanką wanilii, w woskach czy świecach staram się jej unikać, a to ze względu na to, że wywołuje u mnie ból głowy. W mydełku Yope wanilia jest zupełnie inna, subtelna, delikatna, ale równie bardzo słodka. Przez wanilię przewija się subtelny zapach cynamonu, tworząc mieszankę idealną. Ten piękny aromat utrzymuje się bardzo długo, nawet po 40 minutach byłam w stanie go wywęszyć na swoim ciele :) Ten wariant mydełka mogę polecić każdemu, kto pierwszy raz ma styczność z tą serią.
Należy zdecydowanie do bardzo delikatnych myjadeł, szukałam już od dawna żelu pod prysznic który nie będzie miał w składzie sls'u i sles'u i niestety okazało że w polskich drogeriach ciężko na taki produkt trafić. Po zwykłym żelu zawsze musiałam stosować nawilżający balsam do ciała, skóra była nieznośnie sucha, bardzo często schodziła mi z łydek. Mydło od Yope zdecydowanie poradziło sobie z tym problemem, skóra po myciu nigdy nie była podrażniona, nawet w okresie letnim czy zimowym. Pojemność 500 ml oczywiście działa na plus, nie zużyje się go za szybko (mi zużycie zajęło koło 2 miesięcy codziennego stosowania). Jedyną wadą może być pompka, która niestety po miesiącu zaczęła się zacinać, ale i tak nie utrudniało to bardzo wydobycia :)
Po udanej przygodzie z Wanilią i cynamonem skusiłam się na wariant mydła z werbeną (który już mnie tak nie oczarował) oraz wersję do rąk z goździkiem (tutaj zupełny niewypał, okropny zapach). Cena to około 15 zł za 500ml, ale myślę że warto czasem zainwestować w coś delikatnego dla naszej skóry. Zdecydowanie polecam :)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz